• Wpisów: 73
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:20
  • Licznik odwiedzin: 173 / 1159 dni
 
faiiith
 
91paolka: 21:40, pt- weekend start...
Nie dla wszystkich :) i nie mam tu na myśli wolnego od pracy, bo przecież mam wolne od hoho... 3 msc?! Coś w ten deseń.
Chcę coś przekazać, lecz nie umiem, zajebiście chce... Blokada jest we mnie, od x czasu. Jestem od 3 lat na emigracji (obecnie w Polsce), moje życie przez ten czas wywróciło się kilkukrotnie do góry brzuchem. Wiele rozczarowań, porażek, sukcesów. Z przyjazdu na przyjazd czuję się tu bardziej obco, samotnie- można to też tak ująć. Zastanawia mnie, to dlaczego Polacy nienawidzą Polaków?? Zwłaczsza tych, którzy są na emigracji. Wydaje im się, że ''my''- ludzie, którzy wyjechali po inne, lepsze życie, mają zagranicą wszystko, wszystko w ich myśleniu, pieniądze, które dla mnie są gównem materialnym, które rozbija więzmy między ludzkie, a co gorsza powoduje, to że jeden patrzy na drugiego z zazdrością. To kasa tak naprawdę różni ludzi. Przekonanie, że ten kto ma więcej, jest lepszy i patrzy na biedniejszego z góry. Mniejsza z tym, pieprzyć ten temat, tak było, jest i będzie.

Coś o życiu?
Najważniejsze osoby w moim życiu? Aż kręci się w oku łezka, bo nigdy nie przypuszczałam, że jest Ktoś w stanie dla mnie tyle zrobić <3
Moja siostra, przypuszczam, że bez niej dawno by mnie tu nie było. Nikt, nigdy nie okazał mi tyle bezinteresowności. Dała mi najpiekniejsza pomoc, jaką mogłam tylko dostać. Zawsze mogłam, mogę na nią liczyć, podczas gdy przez 24 lata mojego życia inni odwracali się, co bolało. Nie zawsze miałyśmy dobry kontakt, nieraz myślałam o niej nieco gorzej, za co przepraszam Boga, bo dzięki Niemu Ona jest tutaj. Wiele mi uświadomiła, nauczyła mnie skromności, tego, że czasem trzeba akceptować, to co wydaje się totalnie absurdalne.
Tysiące wspólnych wspomnień, mega pozytywnych, jak i tych cięższych. Na nic nie zamieniłabym naszej więzi :).
Mój chrześniak? Na samą myśl o Nim, pojawia mi się uśmiech na twarzy :). Gdy przyleciałam do IE, aby się nim opiekować, byłam w mocno złym stanie psychicznym. Z tygodnia na tydzien, z miesiąca na miesiąc, małymi krokami zaczełam się angażować w jego życie, patrzeć jak dorasta, jak mnie rozśmiesza, jaki jest kochany! Codziennie dawał mojej buzi uśmiech, nasze wspólne spacery, park, w którym było mega dużo śmiechu, jego urocze teksty, buziaki, przytulanie... Takie prawdziwe uczucia, które dodają mi siły, której tak mocno potrzebuję. Za miesiąc moje życie kolejny raz obierze nowy tor, tor bez Nich. Zostaną nam zdjęcia, rozmowy Skp, Msng. Boję się tej samotności. Tak bardzo boli, lecz czuję, że muszę spróbować.
Mój reset?? Ograniczyć się do osób, na które mogę liczyc i viceversa. Zmienić myślenie, wyzbyć się negatywnego, nieprzejmować się tym, co myślą inni, bo przecież oni nic o mnie nie wiedzą, o tym co jest we mnie. Nikt za mnie, nie ułoży życia.

Nie możesz dodać komentarza.